nie czuję tego świata
kiedyś było inaczej (to było bardzo bardzo kiedyś, kie dy ty…)
Pamiętasz, mówiłeś: „Ty wracasz każdej wiosny”. Nie wiem, dlaczego tak się bałam, nie, przecież nie mogłam powiedzieć, że Ty nawet nie wracasz i nie odchodzisz, że Ty cały czas jesteś i tylko wiosną jakoś tak bardziej…
Teraz to już gówno prawda.
Przeholowałam, zapewne, gubiąc się w plątaninie uczuć.
Nie będzie już mrużenia ciemnych oczu w radości.
Obieram wszystkie słowa i kroje jak kartofle, dziwiąc się samej sobie, że wypełnia mnie taka ilość spokoju. Nie wiem, może gdyby to zdarzyło się miesiąc temu ryczałabym i krzyczała w szale. Coś mnie jednak trzyma i całą tą sytuację rozpatruję jak kompozycję na 1/3 moich emocji, reszta to zjawiska których mogą się uczepić. Irytuje mnie ten spokój.
Pora odmówić sobie Ciebie bezwzględnie, no przecież.
Niech zdarzy się, kurwa mać, jakiś cud. Przecież cuda się zdarzają.