czwartek, 17 grudnia 2009

i po bólu
wróciły moje presje. już nie eks.moje presje

.

bezsensu wszystko, nawet ten bezsens



/ tyle się zmieniło, że nawet nie można mówić, że nie zmieniło się nic /


cała się trzęsę, już nawet nie z zimna, już nawet nie wiem. chcę tylko stąd wyjechać, jak najszybciej. to drażniące miasto, chyba mam cię dość




no to pa

środa, 16 grudnia 2009

chyba polubię zimę (tą czy tamtą, to bez znaczenia) i papierosy i w ogóle wiesz…



poszłabym na most. tak dawno tam nie byłam. no chodźmy, no… tam wszyscy ludzie są tacy mali i tak daleko

jeszcze jesienna bielsko-biała, takie ciasne i zimne to miasto

sobota, 12 grudnia 2009

Sypiam już normalnie, co nawet mnie cieszy. Już nie godzina druga, czy trzecia w nocy, czy nawet całodobowy brak snu. Bowiem teraz wyczekuję 23 by ułożyć się pod kołdrą w pionie czy poziomie /wszystko zależy od perspektywy postrzegania/ 


Nauczyłam się spać.


Co prawda podwojona ilość przespanych godzin nie powoduje lepszego życia, czy chuj wie co miało to dawać, ale staram się, no staram. No. 
Nadal jednak jestem sobą, co przecież nie cieszy zbytnio, ale…


chyba już i tego nie potrafię


środa, 9 grudnia 2009

no i jeszcze 

samobójcze skłonności po dziadku
dziadków dwóch, więc umiera razy dwa

razy dwa



tak se nucę



niedziela, 6 grudnia 2009

jeny, jeny



Nieumiejętnie oddycham tym stanem, of kurs. Nawet nie wiem, czy i z tym mi nie do twarzy bo obecnie czekam tylko na wtorek, czy poniedziałek, a może czwartek albo środę lub piątek, ważne to? Nieważne. Liczy się to, że od wtedy ma być z górki. Podobno.


PS. 
Całkiem, czy niecałkiem lecz ja za tym nie ciągnę. Jednak skoro nalegasz... Niech będzie, że robię i zrobię to dla Ciebie.



I wszystko jasne, kurwa.