Kolory straciły swój smak, a smak stracił swój kolor. To niewybaczalne, ten lęk i niechęć do wiosny. Lecz mówisz mi, żeby żyć teraźniejszością, czy jakoś tak, podobno masz racje.
To miasto, moje miasto. Tyle mi obiecało. I nic i nic.
Most jest taki zimny, a moje usta takie ciepłe. Czekanie. Czeka/nie…
Wiesz, ja żartowałam. To był bardzo głupi żart, właściwie to był zupełnym rewersem rzeczy/wistości. Tak naprawdę cała ta chora egzystencja, niby moja, składa się z tęsknot i oczekiwań. Ze stania w miejscu i obracania głowy w każdą stronę – wy/patrywania.
To był głupi żart, racja.
.jpg)






