środa, 10 marca 2010

Uwieram. Coś mnie-

we mnie uwiera i gryzie swoją obecnością. 


Ale chyba nie…

Psy najgłośniej szczekają o piątej

nad

ranem.

To fakt niepodważalny. Sama nie wiem, czy to chłód, czy może świeże,

zupełnie

nowe powietrze. Jak nowo

narodzone dziecko, które

po

wyjściu z łona matki drze się

w niebogłosy, biorąc pierwsze łyki

po

wietrza.

Nowego, jak

by. Jestem wiecznie rodzącym się dzieckiem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz