wtorek, 20 kwietnia 2010

przyznam

ja się zmuszam do chillout’u i luzu jako-takiego


poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Wszystko jakby zamilkło, chowając się w skupieniu. Nawet toruńska Szeroka street jakby spokojniejsza, i krzyki i kurze opadły. Nie ma staromiejskiego gwaru. 


Nie wiesz co zrobić. Ja też nie wiem. Ale za tydzień już wszystko będzie dobrze, tak mówią (nie będzie, no przecież). Tylko przyzwyczaimy się do świadomości kilku osób nieobecności. Tylko.
Ale życie toczy się dalej, cóż zrobisz, przecież my mamy życie. Jeszcze. 



wtorek, 6 kwietnia 2010